Tasja Dorkofikis, redaktorka PEN Atlas, rozmawia z Hanną Krall z okazji publikacji książki Król kier znów na wylocie w Wielkiej Brytanii

Jest Pani reporterem i tak też opisuje Pani swój zawód i swoją pracę. Jak widzi Pani zadanie reportera? I czym ono się różni od zadania pisarza? Na czym polega, zdaniem Pani, istota pisania i spojrzenia na świat charakterystycznego dla reportera?

Te dwie role różnia się stosunkiem do bohatera. Pisarz stwarza bohatera i jeśli chce, to może o nim wszystko wiedzieć, reporter ‒ musi się dowiadywać i wie tylko tyle, ile mu bohater zechce powiedzieć. Jest zależny od bohatera i nawet jeżeli czegoś się dowiaduje, nie zawsze jest w stanie zrozumiećwszystko, co mu bohater mówi.

Jakie są,zdaniem Pani, granice reportażu i dociekliwości reportera?

Za każdym razem reporter musi sobie tę granicę dociekliwości sam wyznaczyć. Jest różnica między dociekliwością a wścibstwem. Byłoby dobrze tej granicy nie przekraczać. Granicą jest wrażliwość bohatera i jego intymność. Nienależy ranić bohatera, naruszać jego intymności. Kiedy byłam młoda, to uważałam,że dla dobra reportażu można wszystko, a teraz, z wiekiem, staram się moich bohaterów oszczędzać.

Książkę Król kier znów na wylocie czyta się z zapartym tchem, a dzieje bohaterki Izoldy Regensberg sa nadzwyczaj dramatyczne. Urodziła się ona z wyglądem, z którym mogła uchodzić za Polkę: mogła się stać Marią Pawlicką, by próbować ocalić swego męża wywiezionego do obozu w Mauthausen. Izolda-Maria straci całą rodzinę i przez Wiedeń trafi do Oświęcimia, po czym znajdzie sięw Berlinie jako rasowa Niemka.  Po wojnie jej odyseja bynajmniej się nie kończy.

W  jakiej mierze Król kier znów na wylocie jest oparty na prawdziwych wydarzeniach? 

Krol kier jest prawdą, nie ma w nim w ogóle fikcji. Czasem pozwoliłam sobie na jakąś dowolność. W książce bohaterka stawia na stole torbę„po żydowsku”. Ja musiałam tę torbę opisać i była tożółta torba ze świńskiej skóry, i tutaj pozwoliłam sobie zamienić tę torbę na torbę mojej koleżanki, reżyserki Izabelli Cywińskiej. Obie torby były kupione w tym samym sklepie, obie były autentyczne, tylko że torba opisana w ksiażce nie była torbą Izoldy.

Jak Pani szuka tematów i jak znalazla Pani Panią Izoldę?

Pani Izolda zadzwoniła do mnie w 1988 i poprosiła,żeby o niej napisać. Uważała,że wiem, czym jest wojna i czym jest miłość.Rozmawiałyśmy w Wiedniu, w Izraelu i w Warszawie.Zaczęłyśmy rozmowy w 1988 i rozmawiałyśmy latami. Pani Izolda miała nadzwyczajną pamięć i pamiętała wszystkie szczegóły.  Kiedy byłam w Wiedniu, to siedziałam w kawiarni, gdzie jąaresztowano. Wszystko tam było w tym samym miejscu, tak jak mi opowiedziała. Lustro, stoliki, i w lustrze można było zobaczyć drzwi, którymi wtedy weszło gestapo i droga od kawiarni na gestapo była taka sama. Na liście transportowej do Oświęcimia jest jej nazwisko. Ja ufam swoim bohaterom, ale też i sprawdzam prawdę, jeśli się da.

Dla Pani bardzo ważne sąszczegóły, dokładne elementy życia codziennego.  W Królu kierze oczywiście jest talia kart. Czytelnik dokładnie wie, jakie ubrania Izolda nosi na sobie. Czy może nam Pani powiedzieć wiecej o tym, jak Pani używa tych szczegółów i faktów?I w jaki sposób selekcjonuje Pani materiał w trakcie pisania książki?

Świat jest utkany ze szczegółów. A reporter musi wybierać te szczegóły, które mają siłę metafory. Fotel w bunkrze z którego wstała staruszka z bezwładem nóg, jak zobaczyła śmierć swojego męża. Czerwony sweter Marka Edelmana.

W książce pozwoliłam sobie skrócić płaszcz Izoldy.  Była ona zatrzymana przez kryminalną policję,  i okazało się,że wzięto ją za kurwę,  nie za Żydowkę.  Izolda musiała być wyzywająco ubrana, więc powinna mieć krótkie palto,żeby czytelnik widział jej długie nogi. No i to palto trochę jej skróciłam. Poza tym wszystko jest w tej książce autentyczne.

Jest teżw mojej książce scena w Oświęcimiu, kiedy Izolda i jej przyjaciólka Janka Tempelhof podchodzą do Mengele i mówią,że są pielęgniarkami i że chcą jechaćz transportem więźniów. On im urządził na miejscu szybki egzamin żeby sprawdzić czy to prawda. I Izolda mi opowiedziała,że Mengele był pięknym mężczyzna i tylko szpeciła go szpara między zębami. Ja to sprawdziłam, czy Mengele rzeczywiście miał diastemę, i okazało się,że ta diastema go bardzo intrygowała i chciał sie dowiedzieć, czy jest to cecha dziedziczna i tak się zaczęło jego zainteresowanie genetyką. Można powiedzieć,że ta diastema zaprowadziła go na rampę do Oświęcimia.

Izolda przeżywa wojnę, dzięki przypadkowi, ale też i dzięki swojej silnej woli i inicjatywie. Czy według Pani historia Izoldy z Króla kier to historia przypadku czy przeznaczenia?

Izolda wierzy w siłę przeznaczenia, w ciąg wydarzeń które do czegoś prowadziły. Ona postanowiła,że przeżyje jej mąż. I dzięki temu ona też przeżyła. Ale Izolda głęboko wierzyła,że jej działania i siła jej miłości trzymały go przy życiu. Była pomysłowa, pełna energii, odwagi. Z ich rodzinyprzeżylitylko ona i jej mąż.

Czy Król kier jest zdaniem Pani książką o miłości?

Ta książka jest o wielu rzeczach, na przykład o miłości, ale też i o wyższości szaleństwa nad rozumem. Są dwie bohaterki:  Izolda  Ragensberg i Janka Tempelhof. Janka Tempelhof była wzorową uczennicą, podejmowała tylko rozsądne decyzje, była rozumna.  I z tych dwóch kobiet przeżyła wojnętylko Izolda dzięki swojemu szaleństwu.

Zdążyć przed Panem Bogiem otwiera tematykę żydowską, która pojawia się później regularnie w Pani twórczości.  Czy myśli Pani, że historię Zagłady daje się wyrazić i opisać? Marcel Reich-Ranicki powiedział o Pani twórczości, że nie ma w niej „sentymentalizmu i miłosierdzia, lecz [jest to] twarda opowieść o tym, co było”. 

Moim zdaniem Zagładę da się opisać, ale nie da sięzrozumieć. Jesteśmy bezradni wobec ogromu przeszłości. Historie Zagłady to są historie, w których wszystko jest zwielokrotnione. Wielkie dobro i wielkie zło. Tak jak w historii Apolonii Machczyńskiej, która w swoim majątku koło Kocka ukryła w spichlerzu 25 Żydów, chociaż miała trójkę dzieci i była w ciąży z czwartym.  Żydzi zginęli, a Apolonia została zastrzelona przez niemieckiego policjanta.  Potem została odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. 

Christopher Browning opisuje w swojej książce Zwykli ludzie: Batalion 101. Policyjny Batalion Rezerwy i “ostateczne rozwiązanie” w Polscehistorię niemieckich cywilów z Hamburga, za starych na front. Tworząbatalion i jadą na Lubelszczyznę mordowaćŻydow.  I tam się uczą zabijania. Co więcej, przyjeżdżają do nich artyści z Berlina, którzy tak dla rozrywki jadą z nimi też pozabijać. To diabelskie zło artystów z Berlina i wielkie dobro Apolonii Machczyńskiej – to są sytuacje poza naszym zrozumieniem. Trzeba podejmować próby ich opowiadania. Za każdym razem dociera się do jakiejś tajemnicy, do czegoś, co jest niewyrażalne.

Kilkakrotnie wplotła Pani do swoich reportaży epizody ze swojego życia. Jak Pani o sobie pisze?

Ja piszę o swoim życiu, ale zawsze w trzeciej osobie, bo wtedymogę patrzeć na siebie jak na jednego z bohaterów, na kolejną postać.  W pierwszej osobie robi się płaczliwie i martyrologicznie.

Polski reportaż jest już od jakiegos czasu dobrze znany i ceniony na świecie. I czy są jacyś nowi młodzi polscy reporterzy, których chciałaby Pani polecić czytelnikom i wydawcom brytyjskim?

Polski reportaż rzeczywiście ma sięświetnie.Tak jak kiedyś była wybitna grupa polskich kompozytorów, włącznie z Lutosławskim i Pendereckim, albo poetów, z Herbertem, Miłoszem i Szymborską, tak teraz przechodzimy prawdziwy rozkwit polskiego reportażu. Jest w Polsce wielu reporterów najwyższej klasy, takich jakMariusz Szczygieł, który pisze o Czechach, Wojciech Tochman o Rwandzie i Bośni, Wojciech Górecki o Kaukazie.

Co Pani myślio tym, że Pani książki są teraz na liście lektur obowiązkowych w szkołach,a niedawno w 2010 roku Zdążyć przed Panem Bogiem było jednym z dwóch tematów maturalnych obok Moliera?

Cóż mogę myśleć? Cieszę sięże moje pisanie bywa pożyteczne, że komuś do czegoś się przydaje.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *